Efektywny rynek

autor: Filip Rudnicki

Efektywny rynek to taki, na którym każda informacja jest już wliczona w cenę akcji. Oznacza to, że jeśli właśnie dowiedzieliśmy się o zyskach danej firmy w ostatnim kwartale to nie ma sensu grać pod tą informację, gdyż została ona już zdyskontowana przez innych graczy i ma odzwierciedlenie w cenie. Czy taka teoria ma rację bytu na giełdzie?
Czy powinniśmy przestać śledzić informacje o fizycznym stanie firmy, gdyż są bezwartościowe?

Formalna hipoteza efektywnego rynku została stworzona w 1970r. przez Eugene E. Fama. W swojej pracy wydzielił on 3 stadia efektywności:
• Rynek słabo efektywny – zakłada, że aktualne ceny akcji, dyskontują wszystkie wydarzenia, które miały miejsce w przeszłości. Oznacza to, że historyczne ceny nie mają żadnego wpływu na przyszłe ruchy, gdyż ich wpływ już jest zawarty w obecnej cenie. Gdyby ta hipoteza była prawdziwa, analiza techniczna byłaby równie skutecznym narzędziem prognozującym co rzut monetą
• Rynek semi-mocno efektywny – jest to rozszerzenie wersji słabej, zakładające dodatkowo, że wszelkie informacje finansowe (np. raporty spółek) oraz prognozy dotyczące przyszłych ruchów rozprzestrzeniają się na tyle szybko, że nie ma możliwości, aby zająć pozycję na rynku pod daną informację zanim zrobią to inni. Gdyby ta wersja hipotezy była słuszna oprócz analizy technicznej do kosza musielibyśmy wyrzucić analizę fundamentalną, gdyż każde informacje o stanie finansowym spółki docierałyby do nas zbyt późno, aby je wykorzystać
• Rynek mocno efektywny – poszerza teorię semi-mocną o dane niepubliczne z firm, a więc zakłada, że nawet informacje, które posiada tylko niewielka grupa ludzi są już uwzględnione w cenie.
Oznaczałoby to, że nawet tzw. Insider trading nie jest skuteczną metodą na osiąganie ponad przeciętnych zysków.

Można by pomyśleć, że żadna z 3 wersji podanych przez Fama, nie jest słuszna, gdyż niezliczona ilość inwestorów używa na co dzień analizy techniczne i fundamentalnej i właśnie dzięki tym technikom część z nich osiąga ponad przeciętne zyski.

Nie możemy jednak dać się zwieść pozorom. Wystarczy wyobrazić sobie następujący eksperyment: 10 tysięcy osób ma za zadanie rzucić 10 razy monetą. Orzeł jest uznawany za wygraną w danym rzucie, a reszka za przegraną. Pytanie ilu osobom uda się wygrać 10 razy z rzędu?
Pojedyncza osoba ma szansę na wyrzucenie 10 orłów jak 1 : 1024, a więc uda jej się ta sztuka średnio raz na nieco ponad tysiąc prób. Jeśli sprawdzimy wyniki 10 tysięcy osób to okaże się, że ok. 9-10 odniosło pełen sukces (tak samo inne 9-10 osób wyrzuciło 10 razy reszkę).  Gdybyś akurat widział jak jeden ze zwycięzców wykonuje swoje rzuty, powiedziałbyś że opanował technikę, która pozwala mu zawsze wygrywać, a tak naprawdę jedyną przyczyną jego sukcesu był rozkład prawdopodobieństwa i prawie na pewno, gdyby ta sama osoba rzuciła kolejne 10 razy nie powtórzyłaby swojego wyniku.

Dlatego nie możemy odrzucić hipotezy efektywnego rynku tylko przez to, że pewien ułamek ludzi zarabia dzięki analizie technicznej czy fundamentalnej, ponieważ ich sukces może wynikać z tej samej przyczyny jak przy rzucie monetą.

Zjawisko to tłumaczy także, niesamowite wyniki niektórych zarządzających funduszami przez kilka kwartałów z rzędu, którzy zostają okrzyknięci najlepszymi inwestorami. Jednak często okazuje się, że wyniku nie udaje się powtórzyć w kolejnych okresach i wielu uznaje to za wypalenie. Tak naprawdę zadziałało zjawisko regresji do średniej. Dokładnie to samo, które po 10 orłach pod rząd nie pozwala wyrzucić kolejnych 10.

Jest jednak coś innego co stawia teorię efektywnego rynku pod znakiem zapytania. Z matematycznego punktu widzenia, aby efektywność była zachowana muszą być spełnione następujące założenia:

[...]

Jest to tylko krótki fragment artykułu

“Efektywny rynek”

– całość znajduje się w Equity Magazine nr.3

Aby otrzymać za darmo archiwalne numery Equity wystarczy podać adres mailowy na który mamy przesłać do nich linki.

Zgadzam się z Polityką Prywatności

Na wskazany adres wyślemy linki do archiwalnych numerów Equity Magazine