Rynek złota – między zabezpieczeniem a spekulacją
autor: Zdzisław Jakubowski
W przeszłości byliśmy wielokrotnie świadkami, kiedy ceny danego towaru rosły przez długi okres aż wykres przyjmował kształt hiperboli, by w końcu doprowadzić do załamania cen. Można zadać sobie pytanie, dlaczego ludzie (często inteligentni analitycy, doświadczeni inwestorzy, prezesi firm) kupowali towar, akceptując nawet trzycyfrową roczną dynamikę wzrostów?
Czy coś tak mocno działało na ich wyobraźnię, że nie widzieli przewartościowania i ignorowali wykupienie rynku?
Kiedy firmy lotnicze kontraktowały paliwo do samolotów, a huty stali zamawiały rudę żelaza, zmiana popytu i cen na towary gotowe skutecznie regulowały także ceny surowców. Jednak nadpłynność gospodarki światowej i nierównowagi w bilansach handlowych na świecie, które szczególnie wzrosły począwszy od lat 90. ubiegłego wieku, przyczyniły się do powstania nowych graczy na rynku – funduszy hedgingowych oraz dedykowanych surowcowych. Rozwinął się też rynek instrumentów pochodnych, umożliwiając zarabianie na zmianach cen bez konieczności fizycznej dostawy.
Jak sądzę, rozwój rynku finansowego skupionego na surowcach, oprócz zwiększenia płynności (plus), doprowadził także do wzrostu zmienności. Fundusze inwestujące w jeden lub kilka towarów, stosujące lewarowanie, w trakcie spadków zmuszone są masowo zamykać pozycje nastawione na wzrosty ze względu na kurczenie się wielkości depozytów zabezpieczających. Jest to potęgowane przez wypłaty klientów, przestraszonych nagłym spadkiem cen.
Przeciwnie w okresie wzrostów – wielkość wpłat klientów na konta funduszy przeważa nad wypłatami, nadwyżki są natychmiast lokowane na rynku, powodując wzrost cen. Wzrost cen powoduje zwiększenie wielkości depozytów, a nadwyżki są kierowane na dalsze zakupy. Taki rozwój sytuacji można zilustrować na wykresie kształtem hiperboli. Rynek porusza się od hiperboli spadków po hiperbolę wzrostów. Powyższe zjawisko, jak sądzę, dotyczy także metali szlachetnych.
Rynek byka
Od kilku lat rośnie zainteresowanie złotem w postaci fizycznej, jako formą lokowania kapitału. Zjawisko to nasila się w miarę jak rosną ceny kruszcu, począwszy od roku 2001.
Widać to na wykresie na kolejnej stronie.
Inwestorzy za główną zaletę złota w postaci sztabek i monet uważają ochronę majątku przed „zniknięciem” w trakcie krachu finansowego. W scenariuszu skrajnie negatywnym, utrata większości wartości może spotkać portfel akcji, wysoka inflacja strawi gotówkę, a wskutek upadku banków znikną depozyty. Złoto nie zniknie, chyba że ktoś nam je ukradnie.
Ten szlachetny metal był uznawany za środek płatniczy przez tysiące lat oraz we współczesności – na terenach, gdzie doszło do upadku systemu finansowego, np. w Argentynie czy w krajach gdzie nadal toczą się wojny domowe (Afryka równikowa i na południe od Sahary).
Złoto, obok broni palnej, zapasu żywności puszkowanej i działki rolnej w bezpiecznej okolicy, jest
[...]
W dalszej części znajdziesz m.in. kompleksowy poradnik jak, gdzie i w jakiej formie kupić złoto!
Jest to tylko krótki fragment artykułu „Rynek złota – między zabezpieczeniem a spekulacją” –
- całość znajduje się w Equity Magazine nr.2
Na wskazany adres wyślemy linki do archiwalnych numerów Equity Magazine







[...] Rynek złota – między zabezpieczeniem a spekulacją Analiza rynku złota wraz z poradnikiem jak i gdzie je kupić, Zdzisław Jakubowski [...]