Brexit – czy to początek czy koniec?

Equity Magazine 35
Brexit – czy to początek czy koniec?

 

Ogólnokrajowe referendum, które odbędzie się w Wielkiej Brytanii 23 czerwca może stanowić prawdziwy punkt zwrotny w historii Europy. Brytyjczycy zdecydują bowiem czy nadal chcą być członkami Unii Europejskiej. Napięcie widać coraz bardziej zarówno w mediach, gdzie termin Brexit zagościł już na dobre, jak i na rynkach finansowych. Scenariuszy jest wiele, a każdy z nich będzie miał duży wpływ na naszą rzeczywistość.

Na tę chwilę sondaże pokazują, że brytyjskie społeczeństwo jest podzielone i trudno wskazać, która z opcji wygra. Na rynkach finansowych wyraźnie widać odejście w kierunku bezpiecznych aktywów. Już na dwa tygodnie przed referendum rentowność brytyjskich 10-letnich obligacji skarbowych osiągnęła rekordowo niski poziom. Dla 10-latek było to zaledwie 1,2% a podobny kierunek obrały też bezpieczne papiery innych państw. Przykładowo rentowność 10-letnich obligacji Niemiec spadła do rekordowego poziomu 0,023%. Sytuację tę większość analityków interpretuje jako dowód na nerwowość na rynku i rosnące obawy co do negatywnego obrotu referendum. Warto pamiętać, że na rentowność długu spory wpływ ma także polityka Europejskiego Banku Centralnego, który co miesiąc kupuje obligacje państw strefy euro za 80 mld euro.

Bezprecedensowy czarny scenariusz

Sytuacja, w której Wielka Brytania mówi NIE pozostaniu w EU oznacza przede wszystkim dalszy wzrost awersji do ryzyka. Rynki akcyjne z pewnością znalazłyby się wtedy pod presja, a najbardziej narażona będzie oczywiście waluta brytyjska i londyńska giełda. Wprawdzie europejskie akcje już od jakiegoś czasu dyskontują czarny scenariusz, ale negatywna reakcja zapewne przeniesie się także na te rynki. Na wartości zyskać mogą przede wszystkim aktywa uznawane za bezpieczne – dolar, frank, złoto i obligacje. Niemniej, jeśli Brytyjczycy zdecydują się opuścić Unię to będzie to zdarzenie bez precedensu, więc gospodarcze, polityczne i rynkowe skutki następstwa są bardzo trudne do przewidzenia.

Negatywna decyzja implikuje przede wszystkim wzrost niepewności politycznej. Samo powiedzenie NIE Unii Europejskiej nie definiuje dalszych wydarzeń. Nie wiemy bowiem czy do Brexitu faktycznie dojdzie, a co więcej, na jakich warunkach. Trudno oszacować ile to potrwa i na mocy jakich przepisów. Chaos może być tym większy, iż w traktatach unijnych nie przewidziano procedury wyjścia. Skoro państwo, które jest jednym z założycieli Unii Europejskiej postanawia ją opuścić to będzie to silny sygnał słabości struktury oraz zachęta dla innych krajów do jej opuszczenia. Inwestorzy zapewne pamiętają jak duże obawy o rozpad Unii wywołały greckie długi, pomimo że kraj ten nie ma tak liczącej się pozycji jak Wielka Brytania. Nie można wykluczyć, że pojawiłyby się próby renegocjacji warunków członkostwa oraz kolejne referenda w innych krajach. W obszarze samej gospodarki należałoby się spodziewać, że po wyjściu UK spadłby eksport do Unii Europejskiej, ograniczone byłyby też inwestycje oraz spadłaby dynamika produktywności. W powyższej sytuacji w krótkim terminie należałoby się spodziewać spadków na europejskich giełdach oraz osłabienia walut w regionie, na rzecz jena, franka szwajcarskiego oraz dolara.

USA zachęca do braku zmian

Barack Obama, który niedawno odwiedził Wielką Brytanię, jasno wypowiedział się co do stanowiska Stanów Zjednoczonych wobec referendum. Zachęcał on Brytyjczyków do pozostania w strukturach unijnych, co jest na rękę amerykańskim interesom. Obama wprost powiedział, że Unia Europejska pomaga gospodarce brytyjskiej i jeśli UK zrezygnuje z członkostwa to w pierwszej kolejności wszystkie porozumienia będzie nadal ustalał z Unią. Pamiętajmy bowiem w Stanach wzrost gospodarczy jest rachityczny, rynek pracy nadal trawiony problemami strukturalnymi, a FED z trudem podnosi stopy procentowe. Choć sojusz na linii Waszyngton-Londyn wydaje się być niezachwiany to Brytyjczycy szukają bliskich partnerów w Azji. Na jesień 2015 roku George Osborne pojawił się z pięciodniową wizytą w Chinach, w trakcie której dopracowywano szczegóły chińskich inwestycji w Wielkiej Brytanii. Przekaz polityków był bardzo optymistyczny – brytyjski minister finansów mówił wówczas o nadejściu „złotej dekady” w relacjach brytyjsko-chińskich. Pamiętajmy też, że UK jest jednym z założycieli Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych, który można traktować jak potencjalną konkurencję dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Polacy w środku zamieszania

Według ONZ w 2015 r. w Wielkiej Brytanii przebywało ok. 703 tys. polskich obywateli, a dane brytyjskie mówią o ponad 800 tysiącach. Istnieją uzasadnione obawy, że Wielka Brytania po wyjściu z Unii stanowczo zaostrzy politykę imigracyjną. Stawia to pod znakiem zapytania byt setek tysięcy Polaków, którzy przez lata wyjechali za pracą do UK, a którzy nie kwalifikują się jeszcze do uzyskania brytyjskiego obywatelstwa. Obecne prawo unijne nakazuje rządom traktowanie obywateli Unii jednakowo. Jeśli więc przestanie obowiązywać unijne prawodawstwo, to Wielka Brytania nie będzie musiała wypłacać imigrantom świadczeń społecznych, na czym mogą ucierpieć m.in. Polacy. Według raportu Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, tylko w roku 2013 do Polski wpłynęło stamtąd 902 mln euro transferów pieniężnych. Po ograniczeniu rynku pracy dla Polaków zarówno zmniejszy się napływ gotówki do Polski, jak i wzrośnie liczba osób, które zechcą powrócić do kraju i tutaj będą szukać pracy.

Pamiętajmy też o młodych ludziach, którzy wyjechali do UK, aby się uczyć. Tylko w 2013 roku Wielka Brytania przyjęła na uczelnie ponad 5 tys. Polaków. Wielu dzięki unijnemu programowi Erasmus. Jeśli Brytyjczycy zdecydują się na wyjście z Unii to Polacy mogą mieć duży problem ze studiowaniem i praktykami w prestiżowych firmach w Londynie.

Wielka Brytania jest obecnie jednym z głównych płatników netto do unijnego budżetu, a Polska największym biorcą tych funduszy. I choć prawdopodobnie po ewentualnym Brexicie Wielka Brytania będzie chciała współpracować na polu gospodarczym, tak jak np. robi to Norwegia, to jednak niemal na pewno zmienią się zasady wpłacania składek do budżetu. Wielka Brytania może np. wynegocjować, że jej pieniądze zostaną przeznaczone na innowacje i naukę, a nie na polskich rolników.

 

Czas na zmiany

Bez względu na wynik referendum jest ono silnym sygnałem, że Europę czekają zmiany. Strukturze doskwiera brak jedności i solidarności, rosnąca biurokracja często spełnia odwrotne do przyświecających jej założeń. Brytyjczycy wysyłają w świat sygnał, że Unia Europejska nie działa tak jak powinna, co może być wstępem do dalszych rozłamów, które mogą zatrząsnąć rynkami finansowymi.

 

 

1 Comment

  1. 28 lutego 2017, 18:06

    Tyle czasu minęło już od referendum a oni dalej bujają się z tym Brexit-em. Wydaje mi się że jak by mogli to chętnie by się z tego wycofali tylko im teraz wstyd trochę

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*