Bitcoin – złoto internetu

 

Miniony rok był bardzo udany dla rynku kryptowalut. Popularność bitcoina rosła wprost proporcjonalnie do jego kursu, sprawiając, że temat trafił do największych mediów biznesowych świata, zyskując rosnące zainteresowanie inwestorów. Co więcej, z wielu przesłanek wynika, że bitcoin najlepsze ma dopiero przed sobą.

1300 dolarów – na tyle wycenił jednego bitcoina zespół analityków Bank of America, który wydał swoją rekomendację jeszcze w 2013 roku. Choć cena jak dotąd nie zbliżyła się do tej wysokości (oscyluje w okolicy 1000 USD) to jednak sam fakt, że jeden z większych banków świata zajął się tym rynkiem już jest sygnałem wskazującym, że kryptowaluty dawno przestały być jedynie zabawką dla wąskiego grona komputerowych ekspertów.

Wycena Bank of America skupia się wokół kilku istotnych zalet bitcoina. Pierwsza z nich to szybkość transakcji – dzięki tej kryptowalucie możemy w kilka minut wysłać dowolną sumę pieniędzy w dowolne miejsce na ziemi przy minimalnych kosztach takiej operacji. Każdy kto stracił na przewalutowaniu w zagranicznych transakcjach albo próbował wysłać środki do bardziej odległych miejsc, jak np. Chiny, Argentyna czy RPA z pewnością doceni tę możliwość. Co więcej – odpowiednik konta, na które przelewamy bitcoiny zakładamy w kilka minut, jest ono anonimowe i nie wymaga przedłożenia żadnych dokumentów w celu otwarcia.

Cena jednego bitcoina tylko w ostatnich 6 miesiącach wzrosła o kilkaset procent, napędzając obroty i popularność tego rynku. Pierwszy raz o bitcoinie pisaliśmy na łamach Equity Magazine w 2010 roku, kiedy można było ją kupić za dosłownie kilka złotych. Dziś cena jednego BTC to już około 3 000 zł. (źródło: bitcoinwisdom.com)

Prześcignąć Visę i Mastercard 

Wiele osób dostrzega ogromny potencjał bitcoina jako przyszłej waluty Internetu, co przekłada się na rozwój startupów w tym sektorze. Od pośrednictwa płatności, po giełdy i wytwórców sprzętu służącego miningowi – gospodarka skupiona wokół bitcoina rośnie i coraz śmielej inwestują w nie fundusze Venture i Seed Capital. Bostońska spółka Circle, która ma pośredniczyć w płatnościach bitcoinami zebrała jak dotąd od inwestorów 9 milionów dolarów, a współtwórcą podobnego biznesu o nazwie Coinbase jest były trader z Goldman Sachs. Polska nie pozostaje w tej kwestii w tyle – na rynku dynamicznie rozwija się InPay, który wdraża płatności w coraz większej liczbie punktów usługowo-handlowych. Mapa miejsc, gdzie zdołamy zapłacić bitcoinami wciąż rośnie i można ją sprawdzić na stronie coinmap.org.

Potencjał rynku płatności jest gigantyczny, stąd rozpędzający się wyścig w kierunku dominacji w tym sektorze. Przypomnijmy sobie największy debiut giełdowy w historii USA: Visa pozyskała w 2008 roku prawie 18 miliardów dolarów, a jej akcje wzrosły na otwarciu o ponad 36 procent. Cena emisyjna wynosiła 44 dolary, dziś jest to już ponad 220 dolarów.

Już teraz, pomimo nadal słabej infrastruktury, wielkość obrotu wykonywana bitcoinami może być imponująca. Kilkukrotnie się zdarzało, że dzienny obrót przekraczał, pod kątem wolumenu, ten osiągany przez znaną firmę Western Union.

Zmienność, w którą wchodzi biznes

Bitcoiny można kupić na wiele sposobów, a jednym z najpopularniejszych są internetowe giełdy, na których obroty bez trudu przekraczają setki milionów dolarów. Inwestorzy kupujący bitcoiny w celach spekulacyjnych muszą mieć jednak nerwy ze stali. Bitcoin potrafi w kilkudniowych rajdach zyskać ponad 100%, po to, by później stracić w kilka godzin 30%, a nawet 50%, tak jak to miało miejsce w piątek 6 grudnia. Tak ogromna zmienność z jednej strony odstrasza konserwatywnych inwestorów, a z drugiej przyciąga spekulantów, którzy szukają okazji do szybkiego zarobku. Wielu traderów ku własnemu zaskoczeniu stwierdza, że dobrze sprawdza się na tym rynku analiza techniczna, jednak aktywny handel mogą ograniczać wysokie prowizje (w Polsce to 0,4% od transakcji), słaba infrastruktura i brak jednoznacznych regulacji prawnych.

Liczba miejsc, gdzie można zapłacić bitcoinami stale rośnie, obecnie jest to już ponad 2,5 tys. placówek na całym świecie, w tym 52 w Polsce (źródło: coinmap.org)

Ogromny wpływ na kurs tej waluty mają informacje ze świata bitcoina. Jesienną hossę napędzały doniesienia o rosnącej popularności bitcoina w Chinach, skrzydła wzrostom szybko podciął jednak Ludowy Bank Chin, który zareagował zakazem transakcji dla instytucji, co przełożyło się na spadek cen, ale nie załamało poziomu zakupów w Państwie Środka. Zynga, czyli firma tworząca gry typu FarmVille 2, CastleVille, ChefVille, Hidden Chronicles, etc. od niedawna testuje płatności w bitcoinach, co wzbudziło falę oczekiwań, że również facebook zdecyduje się zaakceptować tę kryptowalutę.

Przełomową informacją z pierwszych dni nowego roku był news o implementacji bitcoina przez Overstock – jednego z największych sklepów internetowych w USA. Firma ta sprzedaje m.in. meble, sprzęt AGD i odzież, a jej przychody przekraczają miliard dolarów rocznie. Z każdym nowym miejscem, gdzie można zapłacić w bitcoinach rośnie jego popularność, co może również przełożyć się z czasem na wzrost ceny.

Złoto dla zuchwałych

Choć ogromna dynamika kursu bitcoina kusi inwestorów to cały system nadal jest dopiero w fazie wczesnego rozwoju. Brak infrastruktury znanej nam z domów maklerskich oraz ponadprzeciętna zmienność to cechy, które mogą nadal odstraszać od zaangażowania się w ten rynek. Niemniej, jak to było już wielokrotnie w przeszłości, grupa tzw. early adopters, która weźmie na siebie ryzyko w początkowym stadium, ryzykując stratę 100% kapitału, ma potencjał do osiągnięcia największych stóp zwrotu. Bitcoin to niewątpliwie novum w inwestycyjnym świecie, jednak jeszcze kilka lat temu nowością były smartfony i tablety, które dziś stały się powszechnością. Raptem 20 lat temu mało kto wyobrażał sobie, że świat zostanie opleciony przez Internet, dziś mało kto potrafi z niego zrezygnować.

***tekst pochodzi z Equity Magazine 25*** 

Komentarze

  1. Jestem przekonany, że kurs bitcoina będzie stale rosnąć. Jeszcze dużo będzie można na tym zarobić. Zaczynam zgłębiać temat!

  2. BitCoin to największa bańka spekulacyjna od czasów bańki tulipanowej w XVII w.!

Dodaj komentarz