Świat finansów jest jak „Gra o Tron”

Kto powiedział, że inwestowania mogą uczyć tylko raporty pełne kolorowych wykresów albo opasłe książki z dużą ilością greckich znaków? A kto powiedział, że „Gra o Tron” ma służyć jedynie rozrywce, przeznaczonej tylko dla fanów fantasy? Książkowa seria „Pieśń Lodu i Ognia” oraz jej telewizyjna ekranizacja, która bije rekordy oglądalności może nas nauczyć wiele o inwestowaniu. Poniżej 10 inwestycyjnych porad, które skutecznością a czasem brutalnością nie ustępują bohaterom „Gry o Tron”.

Poznaj 10 rad inwestycyjnych bohaterów kultowego serialu HBO

1. „Nic nie wiesz, Jonie Snow”

Pierwsze zarobione pipsy, kilka dobrze wybranych spółek, portfel rośnie w oczach. Dopłacamy kapitał na rachunek maklerski, ciągniemy za dźwignię do oporu, czując symbiozę z rynkiem, który podąża dokładnie w tym samym kierunku, w którym oczekujemy. I nagle niedowierzanie – świat inwestycji wcale nie wygląda tak, jak nam się wydaje. Nawet przy pełnym dobrodziejstwie szczęścia okazuje się, że nie można w długim terminie zarabiać na giełdzie zdając się wyłącznie na ślepy traf. Zaczynamy więc czytać coraz więcej, chodzić na szkolenia, zgłębiać tematykę coraz bardziej i bardziej, zdając sobie sprawę, że tak jak John Snow dotąd nie wiedzieliśmy nic… Wtedy już ostrożniej wracamy na rynek, dźwignię zastępujemy dywersyfikacją, zamiast nerwowo klikać raz BUY raz SELL wczytujemy się w raporty, śledzimy dane makro i informacje ze spółek. Niestety musimy się jeszcze nauczyć tego, że nawet mając całą tę wiedzę pozornie opanowaną, nigdy nie powinniśmy odwracać się plecami do mierzącej do nas z łuku rudowłosej dziewczyny, która podobnie jak rynek nie zawaha się nas skrzywdzić.

2. „Nie ufaj nikomu. I trzymaj swoje smoki blisko”

Niejeden mędrzec uległ namowom głupców. Niejeden inwestor uległ marketingowym trikom rynkowych guru, którzy mamili cudotwórczymi technikami, odprawiali kołczingowe czary kosztujące więcej niż jedna akcja LPP i sprzedawali magiczne sygnały. Udział w szkoleniach i konferencjach jest bardzo ważny dla każdego inwestora i na pewno nie powinniśmy z nich rezygnować. Pamiętajmy tylko o tym, by trzymać nasze smoki blisko – najlepiej głęboko w kieszeniach. I dwa razy się zastanowić, zanim zamiast wysłać je na giełdę podarujemy je wątpliwej jakości guru w zamian za obietnicę spełnienia marzeń o bogactwie i Świętym Graalu. A jak odróżnić tych złych od dobrych? Wystarczy pokazać im ten tekst i sprawdzić ich reakcję.

3. „Każdy mężczyzna powinien przegrać bitwę, gdy jest jeszcze młody, i wtedy nie przegra wojny, gdy będzie stary”

Porażka jest nieuniknionym elementem nauki, bez niej nie dotrzemy tam dokąd zmierzamy. Choć brzmi to jak truizm to wiele osób traktuje porażkę jako okazję do zawrócenia z raz obranej drogi, zamiast jak najwięcej uczyć się na swoich (i cudzych) błędach. Żaden z wielkich inwestorów nie zdobył fortuny dzięki temu, że w ogóle nie popełniał błędów, tylko dlatego, że z biegiem lat popełniał ich coraz mniej.

4. „Czy mężczyzna może być odważny gdy się boi? To jedyny moment gdy mężczyzna może być naprawdę odważny”

Giełdą nie rządzą wyniki finansowe firm, dane makro ani wypowiedzi prezesów spółek i funduszy. Bez względu na to czy mówimy o cenach akcji, surowców czy walut na ich kurs ogromny wpływ ma odwaga i strach jaki akurat panuje wśród inwestorów. Wystarczyło, by upadł Lehman Brothers, aby przez światowe giełdy przelała się fala panicznej wyprzedaży, a z giełdy uciekali nawet ci, którzy wcześniej nie słyszeli o tym banku. Czas jednak pokazał, że ci, którzy jako pierwszy opanowali strach przed inwestowaniem zwielokrotnili swój kapitał. Natomiast ci, co nadal wypatrują kolejnej korekty i widzą wszędzie powody do spadków, prawdopodobnie dołączą do gry dopiero wtedy, gdy uformuje się kolejny szczyt.

5. „Jest tylko jeden bóg i jego imię to Śmierć. I jest tylko jedna rzecz jaką mówimy Śmierci: „Nie dzisiaj”

Dla inwestora ową Śmierć oznacza strata całego posiadanego kapitału. Zapewne dostrzeżemy wtedy, patrząc wstecz, wiele okazji do zyskownych transakcji, a przed oczami przeleci nam cała nasza giełdowa historia. Gdy stan rachunku spadnie do zera nawet szansa na bajeczne kilkucyfrowe zyski nic nie pomoże. Dlatego dbajmy o nasz kapitał i zawsze miejmy w pamięci, że naszym podstawowym zadaniem jest jego obrona, a dopiero w drugiej kolejności jego pomnażanie. I jeśli przytrafią nam się po drodze fantastyczne okazje inwestycyjne, niosące za sobą zbyt duże ryzyko, po prostu powiedzmy im „nie dzisiaj” i pójdźmy dalej w swoją stronę.

6. „Większość ludzi prędzej zaprzeczy niewygodnej prawdzie niż się z nią zmierzy”

Powiedz sobie wprost – czy jeśli ta spółka straciła już 30, 50, 60 procent to czy naprawdę zacznie nagle zyskiwać? Czy naprawdę warto jest na to czekać? A może lepiej zrealizować stratę i poszukać nowych okazji inwestycyjnych? Jest tak dużo aktywów, na których można zarobić – nie ma sensu ślubować wierności na dobre i na złe pojedynczym spółkom. Jeśli faktycznie marzy nam się Żelazny Tron to musimy się nauczyć je bezwzględnie karać za niedotrzymanie obietnic i pozbywać się ich z portfela, gdy osiągną założony z góry poziom strat.

7. „Kiedy pada biały śnieg i wieje biały wiatr, samotny wilk umiera, ale stado przeżyje”

Na giełdzie jak na wojnie – rację mają ci, których jest więcej, którzy są szybsi albo lepiej uzbrojeni. Rzadko kiedy opłaci nam się grać przeciwko trendowi, zdecydowanie lepiej jest przyłączyć się do trendu i wraz z nim wędrować. Gdy ktoś rzuca nożami to zamiast je łapać lepiej się schować w bezpieczne miejsce, a po „grzanki” napędzane plotkami sięgać tylko wtedy, gdy nie przeszkadza nam smak spalenizny.

8. „Czasami różne drogi prowadzą do tego samego zamku”

Choć cel możemy mieć ten sam, to dróg do niego prowadzi wiele. Nie ma nic złego w szukaniu inspiracji w biografiach wielkich inwestorów, ale jeśli będziemy próbowali krok po kroku zrobić dokładnie to samo co oni, to prawdopodobnie tylko sobie zaszkodzimy, zwłaszcza jeśli funkcjonują oni w innych warunkach bądź czasach niż my. Co gorsza, nie powinniśmy się zniechęcać, jeśli usłyszymy, że ktoś odniósł sukces, bo uczył się finansów od samego Buffeta, a ktoś inny zaczynał dobierać spółki w latach, gdy nam giełda kojarzyła się co najwyżej z używanymi samochodami. Często sukces odnoszą właśnie ci, którym nikt nie powiedział „nie da się”, a którzy zamiast szukać wymówek, szukali sposobu.

9. „Słowa są jak strzały. Gdy je wystrzelimy z łuku nie można ich już zawrócić”

Podobnie jest z inwestycjami – gdy na giełdzie wykona się złożone przez nas zlecenie nie można go odwołać nie ponosząc straty. Co więcej – zapłacimy podwójnie, a nikogo nie będzie interesować, że niechcący kliknęliśmy na PKC albo tak naprawdę to jednak nie chcemy tych akcji. Dlatego dobierajmy inwestycje starannie, dokonując wszelkiej staranności przed wykonaniem naszej decyzji, tak aby później nie mieć już wątpliwości czy postąpiliśmy właściwie. Z biegiem lat nabierzemy doświadczenia, dzięki któremu nie będziemy zbędnie męczyć ramion przy naciąganiu łuku, a i nasze strzały będą łatwiej trafiać do celu.

10. „Mój brat ma swój miecz, król Robert ma swój młot, a ja mam swój umysł… umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość. Dlatego właśnie czytam tak dużo, Jonie Snow”

Giełda to nie zabawa, podczas której daje się fory nowicjuszom albo czeka na tych co nie dotrzymują tempa. Codziennie byki stają do bezwzględnej walki z niedźwiedziami, fale jakie wywołują zmagania największych instytucji inwestycyjnych świata mogą rozbić okręty drobnych inwestorów o skały, a gromy rzucane przez banki centralne trafić rykoszetem tradera na drugim końcu globu. Jeśli stajemy do tej nierównej walki zróbmy wszystko, by po swojej stronie mieć jak największą przewagę. Zdobędziemy ją tylko dzięki doświadczeniu i wiedzy, a tej drugiej należy szukać przede wszystkim w książkach. Duża ilość pieniędzy na koncie inwestycyjnym nie pomoże, gdy zabraknie specjalistycznej i stale aktualizowanej edukacji. Jeśli uważasz inaczej, to nic nie wiesz Jonie Snow.